Marcowi?



   Hej!
 Czas pędzi coraz to szybciej, a marzec właśnie dobiega końca. Nie za bardzo wiedziałam jak nazwać tą notkę. Ciągle na myśl wpadała mi ta popularna nazwa czyli "Ulubieńcy marca". Nie przepadam za tym tytułem, jest on nudny... wszędzie się powtarza. Nie zaprzeczę, że uwielbiam czytać i oglądać vlogi związane z tym tematem, także ja sama chciałam podzielić się z wami moimi ulubieńcami nazbieranymi przez ten miesiąc (muzyką, kosmetykami i czymś słodkim).


Muzyka/aplikacja
 Na sam początek chciałam wam pokazać moja ulubioną aplikację, której używam już od dłuższego czasu i która pewnie nie jednej osobie jest dobrze znana. Można jej używać na komórce, a także na komputerze. Aplikacja ta całkowicie związana jest z muzyką, dla mnie to już wielki plus, bo kto nie lubi muzyki, ja jeszcze takiej osoby nie poznałam.
Coś podobnego do youtube? Może trochę... ale moim zdaniem o wiele lepsze. Szukasz czegoś konkretnego i już! Wyświetla ci się wiele wyników np:. muzyki relaksującej, którą trudniej jest znaleźć na yt. Możesz stworzyć swoją własną playlistę z dowolnymi piosenkami, udostępniając ją na tablicy dla każdego, lub zamykając dostęp tylko i wyłącznie dla siebie.


 Dzięki SoundCloud znalazłam piosenki odpowiadające mojemu gustowi, a szczególnie spodobały mi się te wykonywane przez Mindy Gledhill. Mogę słuchać ich codziennie, ponieważ maja w sobie wiele radości. Jeśli miałabym wybierać porę dnia na przesłuchanie playlisty z jej piosenkami, byłby to zapewne poranek, właśnie wtedy najczęśćiej je włączam, ponieważ dodają mnóstwo energii na początek dnia. Jedną z piosenek zamieściłam wam na samym początku posta.


Coś pachnącego do rąk
 O co innego może chodzić, jak nie o mydło. Uwielbiam gdy otacza mnie wiele przyjemnych zapachów, szczególnie tych słodkich. Zapach owoców, palących się świeczek, perfum, kwiatów, ciasta... a nawet rąk. Żele antybakteryjne i mydła pewnie nigdy nie byłyby zachęcające do użytku, gdyby nie to, że cudownie pachną. Może nie jest to normalne, ale lubię gdy kończy się mydło do rąk i mogę kupić nowe, o nowym zapachu. Przy ostatnim zakupie wybrałam mango&kokos, jest przepiękny. Możecie go dostać w TKMaxx. Używam go codziennie od miesiąca i z tego co zauważyłam jest go już mniej niż połowa.


Na słodko
 Będąc jakiś czas temu w Kazimierzu, kupiłam karmelki ze względu na ich wygląd. W sklepie cała półka była zastawiona cukierkami, wyglądało to przepysznie. Było ich do koloru do wyboru, no właśnie ja kierowałam się kolorem, nie smakiem. Stwierdziłam, że niebieski będzie ładnie reprezentował się na półce w moim pokoju... Już niedługo pewnie zostanie pusty słoik, bo z tego co się okazało cukierki są przepyszne. Smak jaki ja mam to jagodowy, lecz bardziej bym go opisała jogurtowo jagodowym, chociaż, że w składzie nie ma żadnego jogurtu.


A wy macie swoich faworytów na ten miesiąc? Jeśli tak piszcie w komentarzach, z chęcią się o nich dowiem.

29 marca 2015 - 14 komentarzy

Rok z miesięcy... minuta z sekund

  Hej, hej!
 Ostatnie dni mijają mi bardzo szybko i z niczym nie mogę się wyrobić. Nie potrafię dobrze rozplanować sobie dnia. Wracam do domu i zamiast zabrać się za naukę, a potem znaleźć czas wolny dla siebie, idę się położyć i zasypiam, budząc się około godziny 19.
 

 Czasami zastanawiam się nad zorganizowaniem własnego planu dnia. Takiego idealnego, dopracowanego co do każdej minuty. Myślę, że po nie całych dwóch dniach mój plan by nie wypalił. Wiązałoby się to także z małą ilością czasu wolnego, albo zupełnym jego brakiem.
Wiele z nas wielbi weekendy za późne wstawanie, wypoczynek i leniuchowanie (do takich osób niestety zaliczam się właśnie ja). Jakby porównać pewną osobę, która każdy weekend spędza tak samo czyli przed telewizorem z wielką michą słodkości, do osoby która jest rannym ptaszkiem, a swój wolny czas spędza aktywnie na robieniu wielu pozytywnych rzeczy, myślę, że osoba numer II nie tylko będzie miała ciekawsze życie, a także dłuższe.
Czemu dłuższe? Nie zdajemy sobie z tego sprawy jak w naszym życiu może być ważna nawet jedna sekunda. Rok składa się z miesięcy, miesiąc z tygodni... minuta z sekund...
Każdy z nas ma jakieś swoje hobby lub marzenia, jak je wykonywać, kiedy nikt nie ma na to czasu. Właśnie wtedy ważne są nawet sekundy, zamiast przeciągać wykonywaną czynność, przyłóż się do tego i zrób to za pierwszym razem.
Jaki może być tego przykład? Zaczynając od najprostszego czyli nauki. Książka, zeszyt... a obok komórka, laptop, tablet, tak często wygląda moja nauka. Zamiast załatwić coś od razu przykładowo nauczyć się historii w skupieniu co by zajęło 40 minut, w rozproszeniu przeciąga się do półtorej godziny, albo dłużej. Usiąść tylko przed samymi książkami, skupić się, nie tylko zyskamy wiele czasu, ale także nauczymy się skuteczniej.


 Najłatwiejszy sposób w jaki możesz zaoszczędzić czas jest codzienne wstawanie o 10 minut wcześniej (Po tygodniu zyskujesz godzinę i dziesięć minut).  Ja na pewno spróbuję! (Oblicz sobie ile czasu zdobędziesz, po roku wcześniejszej pobudki, a będziesz zaskoczony)

8 marca 2015 - 14 komentarzy
Copyright © 2009–2015 Joanna Szwed
Template: Wojtokuba.pl